Dzisiaj jest: 18 Lipiec 2018 /Imieniny: Kamil, Robert, Szymon

Zaproszenia ślubne z przymrużeniem oka

Ślub coraz bliżej. Wybraliście menu i dekorację sali weselnej, macie kapelę oraz listę gości,
których chcecie zaprosić na wasz ślub, ale jeszcze ich o tym nie poinformowaliście... 


Zastanawiacie się jak to ugryźć? Nie, nie... gości nie gryziemy...

Na początek parę banałów...

Bez wątpienia nie lada wyzwaniem było dla was wybranie weselników. Może nawet wystąpiły między wami drobne spory pt. "kogo zaprosić, a kogo nie", może zdarzyło się też, że i rodzice w tej kwesti dorzucili swoje trzy grosze... Jakby nie było – lista gości stała się faktem, z którym coś wypadałoby zrobić.

 

Wielu dylematów przysparza już sama forma zaproszenia. Nie chcecie sztampowo, ale też bez zbędnej nachalnej oryginalności z pogranicza kiczu. Jak zatem (do cholery) ono ma wyglądać? - myślicie. Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ każdy ma inny gust, a o gustach się nie dyskutuje (pleass, ale banał...).

Trochę mniej banałów...

Jedno nie ulega wątpliwości. Klasyczne zaproszenie ślubne powinno być eleganckie i spójne oraz oddawać charakter pary chcącej się pobrać. Zastanawiacie się: elegancja – wiadomo, charakter – ok, ale o co do diaska chodzi z tą spójnością?Otóż ważna jest kompozycja, dobór kolorów, gramatura i faktura papieru oraz czcionka.
 

Traktat o kompozycji i paru tam innych szczegółach...

Tekst powinien być wyśrodkowany oraz złożony z maksymalnie dwóch różnych czcionek – najlepiej szeryfowych. Elemetny określające: kto zaprasza i kogo, należy wyróżnić np. pogrubieniem, podkreśleniem, kursywą, inną czcionką lub większym jej rozmiarem tak, aby różniło się od reszty tekstu. Oczywiście imię i nazwisko zapraszanych gości można napisać ręcznie. Bardzo istotne jest to, żeby nie pomylić się przy tym, bo błąd w nazwisku może być równoznaczny z pożegnaniem się z potencjalnymi weselnikami, a w związku z tym z: mikserami, żelazkami, zastawą, zmywarką, mikrofalówkami, garnkami czy nawet milionem rubli, peso, a nawet dolarów...zap 1Beznazwy 1
Jeśli chodzi o kolory, to lepiej aby nie były zbyt jaskrawe jak np. neonowy róż (oł nołł!)... Nasze zaproszenie nie może kojarzyć się z ulotką rozdawaną pod galerią handlową, bo to byłoby smutne. Klasyka preferuje barwy stonowane takie jak beż, mleczna biel czy ecru. Na przełamanie jasnej kolorystyki często dodaje się ciemniejsze elemetny. Mile widziane są nadrukowane wzorki lub naciągnięte na zaproszenie kokardki w odcieniu pastelowego różu, niebieskiego czy ciemnego granatu.
 
Papier powinien być dobrej jakości, sztywny o znacznie większej gramaturze niż taki do ksero. Dobrze jest, gdy posiada porowatą strukturę. Przyjmuje się, że faktura, którą wyczuwa się palcami jest znacznie bardziej elegancka niż papier o gładkiej powierzchni. Takie zaproszenie w pewien sposób podnosi prestiż wydarzenia, na które chcemy kogoś zaprosić.
 

Komu osobiście wręczyć, komu wysłać, a kogo dręczyć...

Procedurę zapraszania należy uruchomić (najbezpieczniej) na 3-4 miesiące przed datą ślubu. Powszechnie powiada się, że miesiąc to niezbędne minimum, ale tak naprawdę mięsiąc to zdecydowanie za mało, jeśli chce się zaprosić ze 140 osób. Poza tym ludziom trzeba dać czas do namysłu i zaplanowanie całej wyprawy, muszą mieć czas na przełożenie obowiązków na jakiś inny dzień. Niektórzy pracują w weekendy i muszą zamienić się z kimś w pracy, niektórzy w weekendy mają spotkania biznesowe, wizytę u lekarza, szkolenia czy szkołę i muszą poprzekładać terminy, niektórzy mają kochanki czy inne weekendowe miłoski i muszą coś wykombinować...
 
Najlbliższą rodzinę, najlepszych przyjaciół, szefa z pracy, znajomych – wypada zaprosić osobiście, no chyba że ktoś z nich znajduje się w Kolumbi na narkotykowym szlaku albo na wyspie Bora Bora – to tam nie musicie się wybierać. W zasadzie każdego powinniśmy odwiedzić i wręczyć kartkę. Zaproszenia wysyłamy dopiero wtedy, gdy rzeczywiście osobista wizyta stanowi poważny problem dla pary chcącej się pobrać (powodem może być zbyt duża odległość albo napięty grafik).
 
A kogo należy dręczyć? Dręczyć trzeba rodziców, żeby czuli się głównymi gośćmi na weselu, a nie organizatorami czy obsługą, bo to wesele jest też dla nich. Chodzi o to, żeby się dobrze bawili, a nie chodzili po stołach i patrzyli komu zbrakło np. wódki... Naprawdę, tym niech zajmie się profesjonalny personel sali weselnej, a resztą... Stwórca.
 
Tekst: MŻ

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

Zaloguj się lub Zarejestruj

  • Partnerzy VIP

    • Karczma Zadyma